Życie warte 3 dolary, czyli o pracownikach fabryk fast fashion

Czy kupując nowe ubranie patrzysz na metkę z krajem produkcji? Jeśli tak, to jaki najczęściej napis widzisz? Made in Bangladesh, Made in China? Tak też wskazują statystyki – około ¾ odzieży przeznaczonej na eksport powstaje w biednych krajach Azji. Kim jest człowiek, który uszył naszą nową bluzkę? W jakich warunkach pracował? Ile zarobił?

Obecnie w branży odzieżowej pracuje około 40 mln ludzi, z których 85% stanowią kobiety. Z jednej strony praca w fabrykach, gdzie szyte są ubrania dla przemysłu fast fashion jest dla azjatyckich kobiet szansą na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy, a z drugiej – określenie jakichkolwiek pasuje tu idealnie – zarobki wynoszą tu bowiem średnio od 2 do 4 dolarów dziennie. Długie godziny pracy, niepłatne nadgodziny, niekorzystne umowy, wykorzystywanie psychiczne czy na tle seksualnym, praca w niebezpiecznych warunkach to dla azjatyckich szwaczek codzienność. Codzienność, na którą się godzą, bo zwykle po prostu nie mają wyjścia [1,2].

Niskie płace i naruszanie praw

Podstawowym problemem w fabrykach fast fashion jest naruszanie praw pracowników. Ich sytuacja jest trudna, ponieważ zwykle pracują na umowach krótkoterminowych, które w żaden sposób nie zabezpieczają ich przed nadużyciami ze strony przełożonych, a także nie stwarzają możliwości wzięcia urlopu (chociażby zdrowotnego). Szwaczki pracują nawet 12-16 godzin dziennie bojąc się utraty pracy i starając się zarobić minimalne pieniądze wystarczające ich rodzinom do przeżycia [3,4]. Raporty sprzed kilku lat wskazują na skandalicznie niskie zarobki oscylujące najczęściej w granicach 2-4 dolara dziennie. Jest to płaca plasująca się mniej więcej lub minimalnie powyżej kwoty wyznaczonej przez Organizację Narodów Zjednoczonych jako granica ubóstwa. Najniższe wypłaty zarabiają pracownicy m.in. w Indiach, Wietnamie czy Kambodży, a odrobinę wyższe w Chinach, Indonezji czy Tajlandii. Możesz pomyśleć – może koszty produkcji lub transportu są tak wysokie, że aby firmom fast fashion opłacało się wytwarzać ubrania, zarobki szwaczek muszą być aż tak niskie? Odpowiedź znaleźć możemy m.in. w danych zebranych przez organizacje zrzeczone w Asia Floor Wage Alliance: zyski jakie generuje sprzedaż ubrań, nawet czterokrotnie przewyższa całkowite koszty ich produkcji (łącznie z transportem do Europy). Do szwaczki trafia około 1-2% ostatecznej ceny. Kupujesz bluzkę za 30 zł? Łatwo możesz obliczyć, jaką zapłatę otrzymała za nią kobieta, która ją uszyła [2,5].

Warunki zagrażające zdrowiu i życiu

Głównym powodem przeniesienia produkcji większości ubrań do Azji jest nie tylko duża ilość taniej siły roboczej, ale także niskie koszty produkcji związane chociażby z niską kontrolą stanu budynków, instalacji czy też wykorzystywaniem toksycznych substancji, których użycie jest tańsze. Niestety środki te są szkodliwe dla ludzi, którzy z nimi pracują. Przykładem niebezpiecznej metody jest piaskowanie. Przez lata był to bardzo powszechny sposób wykańczania dżinsów, aby uzyskać efekt przetartych, znoszonych spodni. Sposób ten na rozpylaniu na dżinsy piasku za pomocą wysokociśnieniowych pistoletów. Pracownicy wdychający zawartą w powietrzu krzemionkę narażeni są na krzemicę, czyli śmiertelną chorobę płuc. I chociaż wiele państw (na przykład Turcja) zabroniły stosowania tej metody, to w innych państwach nadal jest ona (legalnie lub nie) stosowana [3,6]. Część dużych marek (H&M czy Levi’s)  po apelu organizacji Clean Clothes wycofała się z produkcji dżinsów tą metodą, jednak wiele innych nadal ignoruje ten problem. Problemem szkodliwych metod związanych z produkcją ubrań przemysłu fast fashion jest przede wszystkim niski poziom kontroli w rozwijających się krajach Azji. Natomiast wielkie koncerny fast fashion wolą unikać niewygodnych pytań [7].

Tragicznymi skutkami niedopilnowania odpowiedniego stanu budynków fabryk, elektryki czy wyjść ewakuacyjnych są katastrofy budowlane. Największym echem odbił się pożar w fabryce Ali Enterprises (Pakistan) oraz zawalenie się kompleksu Rana Plaza (Bangladesz). Pierwsza tragedia wydarzyła się 11 września 2012 r. i jej ofiarami było ponad 250 osób, a kolejne 55 zostały ranne. Pracownicy byli praktycznie uwięzieni w budynku z powody zamkniętych wyjść i zakratowanych okien. Tylko niektórym z nich udało się wyskoczyć z okien usytuowanych na tyle wysoko, że uważano, że nie wymagają krat. Jeden z ocalanych stwierdził: Nie pozwalali ludziom wyjść, aby mogli uratować ubrania’’. Ponadto budynek był pozbawiony działającego sprzętu strażackiego, alarmu przeciwpożarowego, a także posiadał tylko jedno wyjście pożarowe. Wydarzenie to wzbudziło wiele kontrowersji, ponieważ zaledwie trzy tygodnie wcześniej Ali Enterprices uzyskał certyfikat zgodnie z uznanym na całym świecie standardem SA8000 wystawionym przez włoską firmę audytorską RINA [8].

Tragedia, która została uznana za największą katastrofę budowlaną pod względem liczby ofiar śmiertelnych w czasach współczesnych wydarzyła się 24 kwietnia 2013 r. Było to zawalenie się kompleksu Rana Plaza, w wyniku czego zginęło 1127 osób, a kolejne 2500 odniosło obrażenia. Większość ofiar stanowiły kobiety – pracujące tam szwaczki. Bezpośrednią przyczyną były wibracje wielkich generatorów, ale w budynkach odkryto szereg innych nieprawidłowości, jak dobudowanie nielegalnie trzech dodatkowych pięter czy też umieszczenie tam zbyt ciężkich urządzeń (maszyny tekstylne, ogromne generatory) [9].

Zmiany systemowe

Po tym wydarzeniu, częściowo pod wpływem nacisków ze strony organizacji pozarządowych i klientów, 222 marki odzieżowe podpisało w 2013 r. pięcioletnie porozumienie Accord mające na celu poprawę bezpieczeństwa pożarowego i budowlanego w Bangladeszu. Zawierało ono zapisy dotyczące wprowadzenia niezależnych kontroli bezpieczeństwa, publikacja raportów na jego temat, szkolenia dla pracowników oraz prowadzenie napraw i remontów w fabrykach. W wyniku powyższego porozumienia zaszły pewne zmiany – przeprowadzano kontrole, modernizacje, instalacje zabezpieczeń przeciwpożarowych, część fabryk została zamknięta. W czerwcu 2018 r. został podpisany kolejny trzyletni Accord [11].

Porozumienia te mają zapobiec tragediom podobnym do zawalenia się Rana Plazy. Doprowadziły do wielu zmian, które zwiększyły bezpieczeństwo pracowników. Niestety, nadal pozostałe aspekty trudnej sytuacji pracowników fabryk fast fashion nie poprawiły się w znaczący sposób. Rząd często zabrania zakładania związków zawodowych, notowane są przypadki pobić lub aresztowań ich przewodniczących, pracownicy wciąż nie są informowani o ich podstawowych prawach, bywają zmuszani do pracy w warunkach zagrażających ich życiu. Wypłaty nadal pozostają skandalicznie niskie. [10,11]

Mimo, że te tragedie dzieją się tysięcy kilometrów stąd to dotyczą ludzi takich jak my. Ludzi, którzy, aby mieć za co żyć pracują w warunkach, w których my balibyśmy się pracować. Szyją ubrania, które dla nas (z racji niskiej ceny) nie mają często większej wartości. Możesz pomyśleć: ale z drugiej strony, gdyby nie firmy fast fashion, to ci ludzie nie mieliby nawet takiej pracy. Jednak jacy z nas ludzie, jeśli uważamy, że mieszkańcy biedniejszych krajów powinni się cieszyć z pracy w niebezpiecznych warunkach, z toksycznymi substancjami, zastraszani, bez prawa do urlopu zdrowotnego i godnego traktowania? Za 3 dolary dziennie. Nie dlatego, że firm fast fashion nie stać na wyższe płace i zapewnienie bezpiecznych warunków pracy. 3 dolary.

Czytając o tych tragediach rodzi się pytanie: Kto jest winny? Może pierwszą myślą niektórych byłoby wskazanie na kierowników fabryk czy szwalni. Jednak prawda jest taka, że niewiele mają oni do powiedzenia w negocjacjach z wielkimi koncernami fast fashion. To one właśnie wywierają na nich ogromną presję dotyczącą z jednej strony szybkości wykonywania zamówień, a z drugiej – niskich koszty produkcji. Konsumenci przyzwyczajeni do tanich ubrań wymagają utrzymywania takich cen, a firmy fast fashion realizują popyt właśnie poprzez wykorzystywanie pracowników z Azji. Wielkie brandy napędzają konsumpcjonizm poprzez działania marketingowe czy kampanie reklamowe. Przekonują, że posiadanie nowych ubrań sprawi, iż będziemy czuć się lepsi, bardziej wartościowi, atrakcyjniejsi. Sztab marketingowców pracuje nad tym, żebyśmy nie chcieli iść w jakość, a w ilość nie zaprzątając sobie głowy środowiskiem oraz prawami pracowników.

A co z nami konsumentami?

W takim razie, co my, jako świadomi konsumenci możemy zrobić? Jakie zmiany będą dla nas najłatwiejsze? Na pewno warto zmienić swoje myślenie, że galeria handlowa to jedyne miejsce, w którym możemy kupić nowe ubranie. Jest mnóstwo innych, lepszych alternatyw jak chociażby zakupy w second-handzie, charity shopie czy w sklepach z etyczną modą. Ogromna ilość ubrań pojawia się zwykle na wymienialnikach czy garażówkach, gdzie za niewielkie pieniądze lub wymianę można dostać prawdziwe perełki. Alternatywom dla sklepów fast fashion poświęcę swój kolejny tekst i już teraz serdecznie zapraszam Cię do przeczytania;)

Źródła:

1. https://7billionfor7seas.com/fast-fashion-facts/ (dostęp w dniu 15.09.2020)

2. https://www.ekonsument.pl/materialy/publ_569_sklad_do_internetu.pdf (dostęp w dniu 15.09.2020)

3. https://cleanclothes.org/safe-workplaces (dostęp w dniu 15.09.2020)

4. https://www.theconsciouschallenge.org/ecologicalfootprintbibleoverview/clothing-human-rights (dostęp w dniu 15.09.2020)

5. https://publications.parliament.uk/pa/cm201719/cmselect/cmenvaud/1952/full-report.html#heading-6 (dostęp w dniu 15.09.2020)

6.https://m.ekonsument.pl/a66496_jeansy_kochane_przez_konsumentow_%E2%80%93_zabojcze_dla_pracownikow_i_srodowiska.html (dostęp w dniu 15.09.2020)

7. https://www.forbes.pl/life/styl/zabojcze-dzinsy-dolceandgabbany/se9t7p5 (dostęp w dniu 15.09.2020)

8. https://cleanclothes.org/campaigns/past/ali-enterprises (dostęp w dniu 15.09.2020)

9. https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_budowlana_w_Szabharze (dostęp w dniu 15.09.2020)

10. https://bangladeshaccord.org/2018/07/20/achievements-2013-accord/ (dostęp w dniu 15.09.2020)

11. http://pismoprywatne.swps.pl/index.php/2019/06/11/cena-fast-fashion/ (dostęp w dniu 15.09.2020)

Kinga