Święta w duchu zero waste

Często mówi się, że Święta to “najpiękniejszy czas w roku” i określa mianem magicznych – bo kiedy spędzamy je z bliskimi i dzielimy się z nimi prezentami czy jedzeniem, czujemy tę bliskość i magię. To czas, żeby nieco zwolnić i cieszyć się obecnością przyjaciół i rodziny. Czas, w którym dzieją się piękne rzeczy, ludzie wyciągają pomocną dłoń i dzielą się z tymi, którzy tego najbardziej potrzebują. Czy ktoś z nas myśli wtedy o powiększającej się stercie śmieci, ogromnej liczbie niechcianych prezentów i tonach marnowanego w sklepach i domach jedzenia? Kiedy śnieg przykrywa krajobraz nie widać brudu, ale tego śniegu już nie ma – katastrofa klimatyczna to nie żarty, a my jesteśmy jej głównym powodem. Co zatem zrobić, żeby ten spędzony na świętowaniu z bliskimi czas nie dołożył kolejnej cegiełki do globalnego ocieplenia? Jak przeżyć święta w duchu zero waste?

Po pierwsze i najważniejsze – nie marnować! Z marnowaniem jedzenia mamy problem. Bo kupujemy go za dużo, bo źle je przechowujemy, bo nie mamy na nie pomysłu, bo … (sami wpiszcie sobie tutaj jakiś powód). Żeby zminimalizować ryzyko zmarnowania żywności, w tym roku przygotujcie listę i trzymajcie się jej ściśle. Jeśli znacie liczbę osób, które zawitają do was w okresie świątecznym, możecie dokładnie zaplanować potrawy, które pojawią się na waszym stole. Warto też wykorzystać doświadczenia z lat poprzednich – jeśli dwie blachy pierogów to jednak za dużo na waszą trójkę, w tym roku przygotujcie jedną. Pamiętajcie także o odpowiednim przechowywaniu żywności – różne półki i części lodówki służą do przechowywania innych produktów, w plastikowym pojemniku na dole powinny znaleźć się warzywa i niektóre owoce (bez folii), na drzwiach lodówki dobrze trzymają się przetwory i sosy, a najwyższa półka to miejsce na nabiał, gdyż na niższych półkach, gdzie jest zimniej, szybciej może się on zepsuć (zwłaszcza jogurty i mleko). Więcej informacji na temat przechowywania żywności w lodówce znajdziecie tutaj. Większość produktów można także mrozić, więc przed świętami opróżnijcie zamrażalnik (wyjedzcie to, co się tam znajduje). Kiedy rozdawanie jedzenia rodzinie nie starcza, z pomocą przychodzą nam inne organizacje – jeśli nie macie w waszej miejscowości lodówki społecznej czy tzw. jadłodzielni, warto skontaktować się z lokalnym schroniskiem dla osób w kryzysie bezdomności lub sprawdzić, czy działa u was akcja “Podziel się posiłkiem z Bezdomnymi”. To świetna inicjatywa, której wolontariusze/kurierzy odbiorą od was nadmiar jedzenia i przekażą lokalnym jadłodajniom (więcej o akcji tutaj). Może też sami znacie osoby, które potrzebują takiego wsparcia? Jeśli z jakichś powodów nie chcecie ich zaprosić do siebie, warto chociaż podrzucić im jedzenie, które zostanie wam po kolacji wigilijnej lub świątecznym obiedzie.

Po drugie – prezenty! Od tych niechcianych, przez te całkowicie nieprzydatne, po takie, które zepsują się zaraz po świętach… Chyba każdy z nas dostał taki prezent, z którym za bardzo nie wiedział co zrobić. Choć wszyscy powtarzają, że to nie o nie w świętach chodzi, to i tak pod choinką jest ich pełno. A jeśli macie małe dzieci lub noworodka, możecie spodziewać się wielkiej góry różnych podarków od rodziny i znajomych, których nie będziecie mieli gdzie upchnąć. Nie liczcie, że cokolwiek z tego będzie dla was (z pozdrowieniami dla mojej siostry). Kiedy nic nie daje proszenie rodziny o niekupowanie prezentów, wtedy najlepiej zastosować listę życzeń – konkrety sprawdzają się najlepiej. Najlepszy prezent to taki, który wam się naprawdę przyda. Może niektórym z was uda się ustalić z rodziną, że w tym roku nic sobie nie kupujecie – jeśli tak to świetnie! Bo kolejny prezent, kolejny produkt, to nie tylko zajmowanie przestrzeni w domu, ale to także zasoby, które zostały wykorzystane do jego wyprodukowania i przetransportowania, a za jakiś czas (czasem bardzo szybko) to kolejny śmieć, który wyląduje na wysypisku lub trafi do spalarni. Musimy zdać sobie sprawę, że wielu z tych rzeczy zwyczajnie nie potrzebujemy, a jeśli coś jest tanie, to nie jest to okazja naszego życia – faktyczny koszt ponosi ktoś inny, środowisko albo społeczeństwo. Ile razy już czytaliście o przemyśle odzieżowym, który sieje spustoszenie w krajach azjatyckich? O wyzysku dzieci i kobiet? O zatrutych rzekach i całych wioskach, które na tym cierpią? Sprawdźcie skąd pochodzą wasze prezenty, jaką drogę musiały przebyć, żeby do was trafić. Nikt z nas nie chce o tym myśleć, a kiedy obdarowujemy swoich najbliższych myślimy o ich szczęściu, ale czy ktoś z nas chce tego szczęścia kosztem innych? Więc jeśli już chcecie kogoś czymś obdarować, niech będzie to produkt lokalnie wyprodukowany, na przykład w małej manufakturze lub, jeszcze lepiej, zrobiony własnoręcznie! Pomyślcie o przetworach własnej roboty, syropie z imbiru, czy oryginalnym cieście w słoiku. Może przypadną wam do gustu świeczki sojowe (zwróćcie uwagę, czy wosk nie jest z oleju palmowego) albo coś w duchu zero waste – woreczki z firanek, wielorazowe płatki kosmetyczne, czy jakieś naturalne kosmetyki, np. kule do kąpieli lub peeling cytrynowy. Świetnym prezentem jest także czas. Po prostu czas – możemy go poświęcić drugiej osobie nawet nie wychodząc z domu. Ale istnieje wiele alternatyw, możecie wybrać się do kina lub ulubionej restauracji, kupić wspólnie karnety na jogę lub zwyczajnie wyjść na spacer do parku. Postawmy na przeżycia – na rynku znajduje się wiele zorganizowanych ofert, od karnetów na kulturę po zabiegi w spa, ekstremalne przygody czy vouchery na kręgle. Jeśli stawiacie na prezenty kupowane, postawcie na jakość i upewnijcie się, że ktoś naprawdę tego potrzebuje. Weźcie pod uwagę także opakowanie i pochodzenie danego produktu. Ostatecznie możecie także w imieniu obdarowywanego wpłacić datek na wybraną przez niego organizację pozarządową lub wesprzeć akcję szlachetnej paczki czy adopcję listów do św. Mikołaja 😉

Zapytacie co z opakowaniami? Nie kupujcie kolejnych papierów świątecznych i torebek – w moim domu jest taka magiczna szuflada na te zeszłoroczne, które krążą od wielu lat pomiędzy członkami mojej rodziny. Fajnym pomysłem jest także użycie szarego papieru i stempelków do ozdobienia go (takie z ziemniaka dają radę) albo wykorzystanie starych map i gazet jako opakowania. Osobiście uważam, że opakowanie nie jest niezbędne, a czasem wystarczy ładna wstążka albo sznurek konopny z gałązką i ususzonym plastrem pomarańczy.

Po trzecie, wszystko to, co dookoła, czyli ozdoby świąteczne! Nie wszyscy są fanami własnoręcznie robionych ozdób choinkowych z rolek po papierze toaletowym – doskonale was rozumiem. W tym roku postawmy zatem na naturalne ozdoby – gałązki, szyszki, jarzębinę albo plastry pomarańczy z goździkami. Jeśli jeszcze nie macie choinki, nie kupujcie żadnej sztucznej czy naturalnej choinki w donicy (które najczęściej usychają bardzo szybko i trudno jest się im zakorzenić), zróbcie taką choinkę z zebranych na spacerze gałązek albo stwórzcie ją ze stosu książek i lampek. Ogranicza nas tylko wyobraźnia, a inspiracji w internecie można szukać wszędzie 😉 Może macie gdzieś stare ozdoby choinkowe, które czekają na nowe życie albo ktoś właśnie takie oddaje. Na lokalnych grupach zero waste na Facebooku, co jakiś czas pojawiają się ogłoszenia, w których jedni oddają, a inni poszukują różnych rzeczy – może warto spróbować? Girlanda z szyszek albo bombki z origami, czy choinka musi wyglądać jak w amerykańskich komediach romantycznych? Sami musicie to rozstrzygnąć. Najważniejsze to wykorzystać to, co już się posiada!

Najważniejsze to znać umiar! We wszystkim należy znaleźć równowagę. Idea zero waste jest bardzo elastyczna, jest jak buddyzm – każdy ma swoją własną jej postać. Kiedy na naszych prelekcjach mówimy, że zero waste to droga, mamy w głowie też to, że każdy musi ją przejść po swojemu – w swoich własnych butach. Więc wasze święta też takie będą, gdy sami dobierzecie odpowiednie rozwiązania do swoich potrzeb. Życzymy wam, żeby to były świadome i ciepłe święta; żebyście mogli naprawdę odpocząć i znaleźć w nich spokój, który jest nam wszystkim bardzo potrzebny!

Monika